Pokazywanie postów oznaczonych etykietą omlety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą omlety. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 maja 2012

#55 Rabarbarowe omletowanie

Sezon na rabarbar trwa, a w Lidlu 1 kilogram za 4,99 :D Już dzisiaj połowę bezwstydnie sama skonsumowałam (ale pytałam i nikt nie chciał :]).
Gdy byłam młodsza zupełnie nie doceniałam domowych konfitur i dżemów. Jadałam tylko truskawkowy, a tak ciągle narzekałam, że jakiś za gęsty i za ciemny. Teraz jest odwrotnie - nie ma to jak pyszny domowy mus morelowy, dżem z mirabelek, konfitura śliwkowa... i tylko dżem truskawkowy już mnie nie nęci :)




Omlet cesarski z konfiturą rabarbarową 


Błyskawiczna konfitura rabarbarowa
1/2 kg rabarbaru (u mnie 7 łodyg)
1 łyżka miodu
2 łyżki cukru
2 łyżki soku z cytryny


Rabarbar myjemy (ja dodatkowo ściągam wierzchnie włókna) i kroimy w kostkę. Całość wrzucamy do garnuszka i gotujemy na wolnym ogniu z dodatkiem soku z cytryny. Gdy rabarbar zacznie się 'rozpadać' dodajemy cukier i miód i nadal gotujemy mieszając co jakiś czas do czasu aż zgęstnieje (w sumie około 10-15 minut).



Omlet cesarski Kaiserschmarrn
2 jaja
2 łyżki mąki (u mnie bezglutenowe: ryżowa + ziemniaczana)
szczypta soli
1 łyżka cukru
szczypta cynamonu
cukier wanilinowy do obsypania


Żółtka oddzielamy od białek. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodajemy cukier. Następnie dodajemy po jednym żółtku, a na koniec mąkę z cynamonem i całość delikatnie mieszamy łyżką. Na patelni topimy tłuszcz i wylewamy masę jajeczną. Kiedy omlet zezłoci się od spodu tniemy go na mniejsze kawałki i przewracamy na drugą stronę. Dosmażamy przez chwilkę. Przed podaniem posypujemy cukrem wanilinowym. 
I oczywiście nie zapominamy o konfiturze rabarbarowej! :)

niedziela, 15 kwietnia 2012

#24 17cm słonecznej radości

 Biszkoptowy omlet 'nadziany' wiórkami kokosowymi i żurawiną 





Ponuro, brrrr... Dobrze, że wczoraj biegałam. Bo dziś jest naprawdę paskudnie i nie sądzę, żeby do wieczora miało się coś zmienić. Na ocieplenie biszkoptowy omlet i pyszna kawa (jedyna właściwa, moja ulubiona :D). Omlet chyba bardzo starał się dobrze wypaść, bo wyskoczył z patelni żółciutki (hehe, niczego nie dosypałam!).


Od kilku dni jestem zła na swoje śniadania. Zjadłabym twarożek, wypiła mleko, wbiła łyżkę w kaszę manną i wymieszała wszystko z jogurtem. No cóż, wracamy do rzeczywistości :) 






W czym tkwi tajemnica puszystych omletów? 
Po pierwsze, jeśli robimy go z dwóch jaj, to patelnia nie może być za duża (to raczej oczywista oczywistość :D), moja ma 17 cm średnicy. 
Po drugie, metoda wykonania. Ja robię dokładnie tak, jak zwyczajny biszkopt i nigdy mnie ten sposób nie zawiódł. Oddzielam żółtka od białek. Białka miksuję na pianę, a dla jej usztywnienia dodaję partiami cukier, potem po jednym żółtku. A mąki delikatnie, naprawdę delikatnie dodaję mieszając łyżką.

I dobra wiadomość dla bezglutenowców: omlet na bazie mąk ryżowej i ziemniaczanej również jest wyśmienity, przetestowałam :) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...