Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pudding. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pudding. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lipca 2012

#83 Delicious Forever

Chciałoby się napisać 'pudding czekoladowy' - zaprawdę brzmi lepiej i przywodzi na myśl wszystkie najlepsze na świecie desery o kakaowej nucie - niestety, co kto może, u mnie karob i basta. Poza tym zdążyłam się już przekonać do smaku tegoż i przyznaję, że z każdą kolejną degustacją jestem coraz bardziej zadowolona. Spotkało mnie natomiast miłe zaskoczenie związane z... gruszką :) Przez wiele, wiele lat do ust nawet nie zbliżałam tych owoców, więc mam trochę do nadrobienia. I dopiero dzisiaj pierwszy raz spróbowałam gruszek nashi (ale co ja się namęczyłam z ich kupnem to oddzielna historia).  Wracając do nashi - gruszka to czy jabłko, nieważne, chociaż pomylić się jest łatwo.  Pochodzą z Azji Wschodniej, zwane są gruszką japońską (lub koreańską), a nawet gruszką-jabłkiem. W smaku bardziej soczyste niż gruszki, bardziej ziarniste niż jabłka. Nawet dość twarde owoce są niezwykle słodkie i pełne soku. Jeśli więc w najbliższych dniach zbłądzimy w dziale warzywno-owocowym, postarajmy się nie wychodzić bez porządnej porcji nashi :) 




Karobowy pudding ryżowy z karmelizowaną gruszką nashi
(duża porcja na raz lub dwie mniejsze)

0,5 szkl. tyżu arborio
1,5 szkl. wody (lub mleka)
2 płaskie łyżki karobu
1 łyżeczka cukru wanilinowego
szczypta soli
1 łyżeczka cukru (lub innej dowolnej substancji słodzącej)

gruszka (u mnie nashi)
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1 łyżka cukru
kilka łyżek wody

Do gotującej się wody (mleka) z dodatkiem cukru i szczypty soli wsypujemy ryż. Gotujemy na małym ogniu przez ok 20-25 minut, mieszając od czasu do czasu tak, aby pudding nie przywarł do dna garnka. Pod koniec gotowania dodajemy rozprowadzony w kilku łyżkach wody karob i całość dokładnie mieszamy. Gruszkę myjemy, pozbywamy się gniazda nasiennego, kroimy wzdłuż na grubsze plastry. 
W osobnym garnuszku (ja robię to na patelni) zagotowujemy kilka łyżek wody z cukrem i cukrem wanilinowym, a następnie układamy na dnie plastry gruszek. Prażymy tak kilka minut aż gruszka zmięknie, a syrop lekko zbrązowieje. Pudding przekładamy do pucharków, ozdabiamy gruszką i polewamy syropem. Smacznego!


piątek, 25 maja 2012

#59 Pudding lniany

Nigdy nie zachwycał mnie sposób, w jaki siemię lniane zachowuje się po zetknięciu z wodą - dla mnie widok odpychający. Ale postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę. I tak powstał ten pudding (dla tradycjonalistów - budyń). Nijaki według mnie smak lnu złamałam kokosem, ograniczyłam się do prostych dodatków żeby skutecznie zweryfikować ostateczny smak i konsystencję. I muszę przyznać, że zostałam przekonana. Już planuję kolejny 'raz', tym razem na bogato :)




Pudding lniany z nutą kokosową
(porcja na raz)


1 kubek mleka (u mnie ryżowe)
4 łyżki zmielonego siemienia lnianego (np. w młynku do kawy)
2 łyżki wiórków kokosowych (zmielonych)
1 łyżeczka miodu
cukier wanilinowy
+ cynamon do posypania


Nic prostszego: w garnuszku podgrzewamy mleko z miodem i cukrem. Jeszcze zanim zacznie się gotować zmniejszamy ogień, dodajemy mieszankę len-kokos i mieszamy energicznie aż do uzyskania puddingowej konsystencji (lekko glutowatej dzięki uczestnictwu lnu oczywiście). Podawać na ciepło z ulubionymi dodatkami (u mnie konfitura śliwkowa i cynamon). Smacznego!




czwartek, 24 maja 2012

#58 Tęsknoty smakowe

Ostatnio zrobiłam rachunek zysków i strat spowodowanych przymusowym przejściem na dietę beznabiałową i bezglutenową. Okazało się, że jest wiele nowych smaków, które poznałam i jedną z niezaprzeczalnych radości i niespodzianek jest właśnie niepozorna kasza jaglana. Zawsze gdzieś tam wciśnięta w sklepową półkę pomiędzy płatki owsiane, a kaszę jęczmienną, omijana z daleka, nieznana, zapomniana, znienawidzona za goryczkę. Dla mnie jedyna w swoim rodzaju. Dzisiaj w wersji "na kaszę manną" (bo akurat za taką tęskniłam). Odrobinę za mocno podprażona, stąd ten kolor, ale w smaku fantastyczna. A i za manną już tak nie tęsknię :)




Pudding jaglany 
(porcja na raz)


0,5 szkl. kaszy jaglanej
1,5 szkl. mleka (u mnie woda + mleko ryżowe)
1 łyżeczka miodu
cukier wanilinowy
szczypta soli
1/4 łyżeczki kardamonu (opcja)
+ sok wiśniowy, prażone migdały, wiórki kokosowe


Kaszę jaglaną prażymy na patelni przez kilka minut (nie spalmy jej przez nieuwagę, u mnie było blisko :D). Po przestudzeniu (dla cierpliwych), mielimy kaszę np. w młynku do kawy lub blenderze. W garnuszku doprowadzamy do wrzenia mleko (lub wodę z mlekiem) ze szczyptą soli, miodem i wanilią. Zmniejszamy ogień i powoli wsypujemy zmieloną kaszę energicznie mieszając (biada kluskom!). Gotujemy jeszcze około 5 minut pilnując, aby nic nie przywarło do dna rondla. Pod koniec dodajemy kardamon. W tym czasie pudding zacznie gęstnieć i nabierać kremowej konsystencji. Podawać z sokiem (najlepszy o zdecydowanym smaku). Świetnie pasują również prażone migdały i wiórki kokosowe. Smacznego!


sobota, 12 maja 2012

#48 Tatatatapioka!

To było moje pierwsze randez vous z tapioką. Zauroczyły mnie te małe przezroczyste kuleczki, a fakt że wykorzystywana jest do puddingów tylko wzmocnił moje pragnienie jej zakosztowania. I zupełnie nie rozumiem, dlaczego tak długo zwlekałam. Dopiero z okazji urodzin dokonałam zakupu, a i od tamtej pory również minęło trochę czasu.. Ostatecznie dzisiaj jest ten dzień :) 




Skończyły mi się zapasy mleka kokosowego, dlatego użyłam ryżowego o smaku waniliowym i dodałam wiórki kokosowe. Również nieźle, ale zapewne na kokosowym byłoby jeszcze smaczniejsze. Ubolewam odrobinę nad faktem, że moje perełki nie były  widoczne tak, jak sobie zamierzyłam (do poprawy!)


Pudding z tapioki z morelowym coulis
(na dwie porcje)


pudding:
0,5 szkl. tapioki
1 szkl. wody
2,5 szkl. mleka
2 łyżeczki miodu
2 łyżki wiórków kokosowych
laska wanilii lub cukier wanilinowy 


coulis:
morele z kompotu lub z puszki
cukier (opcjonalnie)


Tapiokę zalewamy zimną wodą, odstawiamy na około pół godziny. Po tym czasie odcedzamy ją, wodę wylewamy. Mleko z wanilią, miodem i wiórkami doprowadzamy do wrzenia, dodajemy tapiokę. Gotujemy na małym ogniu mieszając od czasu do czasu (aby pudding nie przywarł) do momentu, aż tapioka zmięknie, a perełki staną się przezroczyste (około 15-20 minut). 
Przygotowanie sosu: owoce miksujemy blenderem na gładką masę, w zależności od pożądanej słodyczy sosu dodajemy cukier. 
Pudding przekładamy do pucharków (lub innych naczyń), polewamy morelowym coulis.  Wyborne zarówno na ciepło jak i zimno :) 


/ coulis (z fr.) - to sos z przetartych owoców lub warzyw


............................................................................................................


tag czytelniczy :)


1. o jakiej porze dnia czytasz najchętniej? 
pora nie gra roli, każda wolna chwila jest idealna
2. gdzie czytasz?
głównie w środkach transportu (uwielbiam szczególnie pociągowy nastrój), w wygodnym fotelu
3. jaki rodzaj książek czytasz najchętniej? 
zależy od potrzeby chwili. wciągają mnie reportaże podróżnicze, książki kucharskie, powieści obyczajowe i psychologiczne, rzadziej opowiadania 
4. jaką książkę ostatnio kupiłaś/dostałaś? 
dostałam 'Wiersze' Świetlickiego oraz 'Lalki w ogniu' Pauliny Wilk, a kupiłam 'Światu nie mamy czego zazdrościć' Barbary Demick 
5. Co czytałam ostatnio? 
'Szczęściara' Alice Sebold
6. Co czytasz obecnie?
'Smak języka' Jo Kyung-Ran
7. Używasz zakładek, czy zaginasz ośle rogi?
mam jakiś dziwny szacunek do książek, tylko zakładki
8. e-book czy audiobook?
prawdziwa książka to ta papierowa. chociaż zdarzały się sytuacje, kiedy bardzo zależało mi na lekturze jakiejś pozycji, wtedy czytałam na monitorze (niszcząc przy tym wzrok :D)
9. ulubiona książka z dziecińswa?
'Błękitny zamek' Lucy Maud Montgomery i oczywiście 'Dzieci z Bullerbyn' Astrid Lindgren :)
10. postać literacka, którą cenię?
ciężko mi wskazać...
11. ulubiona pozycja książkowa? 
'Cień Wiatru' Zafona, 'Dewajtis' Rodziewiczówny

poniedziałek, 7 maja 2012

#44 Karmelowe szaleństwo

Karmel... jaka szkoda, że jego wartości zdrowotne są raczej wątpliwe :D
Tradycyjnie jego wytworzenie zajmuje nawet kilkadziesiąt minut - moja mama najpierw miesza cukier z wodą, a potem na wolnym ogniu czeka aż syrop zacznie gęstnieć. Gdy ja potrzebuję karmelu, to na już już :) Rozpuszczenie samego cukru to mały problem, nie potrzebna nam nawet łyżka. Niestety sam skarmelizowany cukier w odpowiedniej temperaturze po ochłodzeniu całkiem nam stwardnieje (takiego używamy np. do rewelacyjnego tortu egipskiego). No dobrze, to jak wyczarować kremowy sos karmelowy? Niektórzy dodają masło, miód, inni mleko lub śmietankę, a jeszcze inni kombinacje tych składników. Ja zapraszam na wariację wegańską, a cały proces produkcji zajmie nam około 3 minuty. Idealnie!




Pudding ryżowy z jagodami i domowym sosem karmelowym
(na jedną porcję)
inspiracja: Spoons 'n' Spades


0,5 szkl. ryżu
1,5 szkl. wody/mleka (u mnie 1 szkl. wody + 0,5 szkl. mleka kokosowego)
łyżka miodu
cukier wanilinowy
porcja domowego karmelu
0,5 szkl. jagód (u mnie mrożone)


Ryż płuczemy dwukrotnie, umieszczamy w garnku z wodą/mlekiem, miodem i cukrem wanilinowym. Po doprowadzeniu do wrzenia zmniejszamy ogień i gotujemy około 15 minut (aż do uzyskania kremowej konsystencji). W tym czasie przygotowujemy sos karmelowy (przepis poniżej). Ryż przekładamy do słoika po dżemie do ok 4/5 wysokości, na wierzchu układamy jagody (kilka zostawiamy do dekoracji) i 'wciskamy' je widelcem do środka. Polewamy większością karmelu i postępujemy podobnie jak z jagodami. Wierzch deseru polewamy pozostałą częścią karmelu i dekorujemy owocami. 




Domowy sos karmelowy
(ok. 50 ml)


3 łyżki cukru
2 łyżki śmietanki kokosowej (można użyć zwykłej śmietanki 30-36%)


Do małego rondelka o dość grubym dnie wsypujemy cukier i ustawiamy na małym ogniu. Cukier zacznie się powoli rozpuszczać, a następnie zmieniać kolor (ja nie mieszam, tylko lekko potrząsam rondlem). Gdy już stanie się płynny i złotawo-rdzawy odstawiamy z ognia i ostrożnie dodajemy śmietankę (uwaga! Będzie buzować, mocno się pienić, a nawet pryskać). Po chwili z powrotem ustawiamy na małym ogniu i gotujemy aż do uzyskania jednolitej konsystencji. 


Uwagi:
- karmel jest bardzo gorący, odradzam lizanie i wsadzanie paluchów :P
- starajmy się nie mieszać, jeżeli jednak zajdzie taka potrzeba, to raczej drewnianą łyżką (do metalowej przylepi się klucha karmelu)
- uważajmy żeby karmelu nie przypalić (stanie się wtedy gorzki), oznaką takiego stanu będzie barwa ciemnobrązowa



czwartek, 19 kwietnia 2012

#28 Gruszkowe niebo

Kokosowy ryżowy pudding z gruszką w syropie 

To taka nagroda za wczorajsze wybiegane 10 kilometrów w całkiem niezłym czasie (moje pierwsze zresztą).  Generalnie bardzo nie lubię cukru, a kiedyś nie przepadałam również za gruszkami (przez wiele lat wzbraniałam się przed jakimkolwiek kontaktem smakowym z nimi w roli głównej). Co do cukru, to chyba się nim po prostu przejadłam - był taki czas, że kawę rozpuszczalną słodziłam 6 łyżeczkami (sic!). Teraz używam go tylko w sytuacjach kryzysowych :) 
I uwaga, tak, ten pudding jest pyszny, a gruszki jeszcze lepsze! :)


Kokosowy ryżowy pudding z gruszką w syropie
(na jedną porcję)

pudding:
0,5 szkl. ryżu arborio
1 szkl. wody
0,5 szkl. mleka kokosowego
cukier
szczypta soli

syrop:
1 szkl. wody
5 łyżek cukru trzcinowego
1 łyżeczka cynamonu
+ gruszka

Gruszkę obieramy, dzielimy na pół, usuwamy gniazdo nasienne. W rondelku na tyle dużym, aby pomieścił dwie połówki gruszki, zagotowujemy wodę z cukrem i cynamonem, zmniejszamy ogień i umieszczamy w syropie kawałki gruszki. Gotujemy pod przykryciem 10-15 minut do miękkości (w zależności od dojrzałości owocu). Po tym czasie gruszkę przekładamy na talerzyk, a syrop gotujemy nadal na większym ogniu redukując jego ilość (stanie się gęstszy, ciemniejszy i będzie miał niesamowity aromat).

W tym czasie ryż z wodą, wodą, mlekiem kokosowym cukrem doprowadzamy do wrzenia, a następnie redukujemy ogień i gotujemy dalej ok 25 minut. Od czasu do czasu mieszamy. Uzyska on jedwabistą konsystencję, a cały płyn zostanie wchłonięty.

Ryż podawać na gorąco z gruszką na wierzchu, polany syropem. 
Smacznego! :)





czwartek, 12 kwietnia 2012

#21 Pudding gryczano-jagodowy

 Pudding gryczano-jagodowy z 'podniebienioumilaczami', czyli bezami :)

Muszę przyznać, że do tej pory nigdy nie zrobiłam puddingu ryżowego i w zasadzie nie wiem, jaka jest tego przyczyna. Wprawdzie jego wykonanie zajmuje odrobinę więcej czasu, ale leniwa nie jestem. Ryż uwielbiam. Wszelkie delikatne puddingowo-budyniowe smaki wprost ubóstwiam. Więc w czym problem? Jak już to odkryję, to dam znać. A tymczasem postanowiłam 'rozgotować kaszę' :D Ten pudding stał się moim aktualnym faworytem (dzięki Bogu mam jeszcze paczkę jagód w czeluściach zamrażarki). I nie sądziłam, że mimo braku mleka będzie mnie aż tak satysfakcjonował. Ave gryka, ave jagody!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...