Pokazywanie postów oznaczonych etykietą len. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą len. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lipca 2012

#85 Inne zastosowanie opiekacza

Opiekacz to taki mały piekarnik, prawda? Więc czemu nie użyć by go właśnie z piekarniczym przytupem? Ja oczywiście bawiłam się wyłącznie ze składnikami, które wolno mi jeść. Ale już wyobrażam sobie jakie cuda moglibyście wyczarować mając do dyspozycji jaja, mleko, jogurt, czekoladę. Ciastka w śniadaniowym stylu w kilka minut - wyśmienicie :)


Ciastka z opiekacza 
bez glutenu, jaj, nabiału
(8 sztuk) 


1/2 szkl. wody
2 łyżki mąki (u mnie gryczana)
2 łyżki płatków (u mnie gryczane)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1/2 łyżeczki sody + proszku do pieczenia
2 łyżki dżemu (u mnie malinowy)
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1,5 łyżki zmielonego lnu + 4-5 łyżek wody


Siemię lniane łączymy z gorącą wodą, mieszamy i odstawiamy aż 'napuchnie'. Do składników mokrych (czyli wody i dżemu) dodajemy składniki suche oraz jeszcze ciepłą mieszankę lnu, dokładnie mieszamy trzepaczką. Rozgrzewamy opiekacz, smarujemy odrobiną tłuszczu i łyżką nakładamy ciasto (nie za dużo, żeby nie wyciekło). Pieczemy około 7 minut (w zależności od mocy opiekacza, mój jest dość leciwy i ma swoje ograniczenia). 


czwartek, 5 lipca 2012

#84 Ananas w cieście

Owoce w cieście to naprawdę pierwszorzędne danie. A na mnie czekała puszka ananasów. Jeśli do tego dołożyć męczący od kilku dni głód czegoś słodkiego, to efekt musiał być jeden - kolejne pyszne śniadanie :)



Ananas w cieście
(9-10 sztuk)


puszka ananasów
2/3 szkl. syropu z odsączonych ananasów
3 łyżki mąki (u mnie gryczana)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia + sody
1,5 łyżki zmielonego lnu + 4-5 łyżek wody
1 łyżeczka cukru wanilinowego


Siemię lniane tradycyjnie zalewamy gorącą wodą, mieszamy i odstawiamy. Krążki ananasa odsączamy. Do odmierzonej ilości syropu pozostałego z ananasów dodajemy resztę składników wraz z mieszanką lnu. Każdy plaster ananasa maczamy w cieście, układamy na gorącej natłuszczonej patelni i smażymy z obu stron na złoto. Pyszności.


sobota, 30 czerwca 2012

#82 Makowce prosto z patelni

Te makowczyki to próba odgadnięcia mojego organizmu. Sprawdzam swoją tolerancję (albo i nie) na mak. Za kilka dni okaże się, czy zjem je jeszcze w przyszłości. Proszę trzymać kciuki! :) 
A cóż o samych plackach? Na plus: idealnie wyczuwalny smak maku (na szczęście niezbyt gorzkawy), chociaż gdybym mogła, to dodałabym jeszcze skórki pomarańczowej (co gorąco polecam!). Aaa i zdaje się, że są dość 'chude' - nie zawierają nabiału, jaj, tłuszczu (tego ostatniego tylko tyle, co do smażenia). 



Makowce z patelni
bezglutenowe, beznabiałowe, bezjajeczne
(6 sztuk)


2/3 szkl. wody gazowanej
2 łyżki mielonego maku
2 łyżki mąki (u mnie gryczana)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia + sody oczyszczonej
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1,5 łyżki zmielonego lnu + 4-5 łyżek wody
garść suszonych śliwek
garść migdałów


Zmielony len zalewamy gorącą wodą, mieszamy i odstawiamy na kilka minut. Śliwki w zależności od wielkości kroimy na mniejsze kawałki (u mnie na połówki). W naczyniu łączymy wodę gazowaną z makiem, mąkami i resztą składników suchych, dodajemy również śliwki i migdały, a na koniec mieszankę z lnu. Dokładnie mieszamy. Smażymy na natłuszczonej gorącej patelni z obu stron. Smacznego!



wtorek, 26 czerwca 2012

#81 Pancakes z ziarnami ekspandowanymi

Przyśniło mi się :)
Placki vel. pankejki owsiane lub otrębowe widziałam już niemal wszędzie, ale czy ktoś próbował tychże z ryżem preparowanym i gryką ekspandowaną? Efekt? Puchate, delikatne, w smaku gofrowo-ciastkowe. Połowę placków usmażyłam z plasterkami nektarynki, ale jeśli mam być szczera, to bardziej smakowały mi 'na sucho' (nawet konfitura była zbędna).




Pancakes z ziarnami ekspandowanymi
bezglutenowe, beznabiałowe, bezjajeczne
(8 sztuk)


2/3-3/4 szkl. wody gazowanej
1/2 szkl. preparowanego ryżu
1/2 szkl. ekspandowanej gryki
1 łyżka mielonych migdałów
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki mąki (u mnie gryczana)
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia + sody
1,5 łyżki zmielonego siemienia lnianego + 4 łyżki wody
cynamon (opcjonalnie)


Siemię lniane jak zwykle zalewamy gorącą wodą, mieszamy i odstawiamy. Resztę składników łączymy, wystarczy wymieszać łyżką. Na koniec dodajemy mieszankę lnianą, et voilà! Wystarczy już tylko usmażyć z obu stron na gorącej natłuszczonej patelni i cieszyć się ich smakiem :)




niedziela, 24 czerwca 2012

#80 Long live the pancakes!

Long live the pancakes! Szczególnie w niedzielne słoneczne poranki :) 

P.S. ostatnio wszędzie mnie mniej, to niestety przykry fakt. przykry głównie dla mnie. Chcąc uniknąć wprowadzenia atmosfery żałobnej przyznam tylko z ciężkim sercem, że spożywanie posiłków przestaje być przyjemnością. Lista eliminowanych składników wcale się nie zmniejsza, ponadto są takie dni, że muszę się ograniczyć do kaszki ryżowej i wafli. Dla osoby, która lubi jeść, uwielbia nowe smaki, ciekawe zapachy, która spełnia się gotując i piekąc, jest to niemal jak kara. Ale jakoś sobie radzę, prawda?


Karobowe pancakes z rabarbarem
bezglutenowe, beznabiałowe, bezjajeczne
(8-10 sztuk)


2/3 szkl. wody gazowanej
2/3 szkl. mąki (u mnie gryczana)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1,5, łyżki zmielonego siemienia lnianego + 4-5 łyżek wody
1/2 łyżeczki mieszanki proszku do pieczenia i sody
szczypta soli
1 łyżka karobu
1 szkl. pokrojonego w kostkę rabarbaru + 1 łyżka cukru


Rabarbar obieramy i kroimy w kostkę, zasypujemy cukrem i odstawiamy (skruszeje i puści soki). Zmielony len zalewamy gorącą wodą, mieszamy. Wodę gazowaną przelewamy do naczynia, łączymy z mąkami, proszkiem do pieczenia, sodą, solą, karobem oraz lnem (fanom słodkości zalecam dodatkowo dodanie odrobiny cukru). Na koniec dodajemy rabarbar. Smażymy z obu stron na natłuszczonej gorącej patelni. Smacznego!



sobota, 16 czerwca 2012

#76 Wegańskie naleśniki gryczane

Weekend zapowiadali słoneczny i jest, jest słońce! Oby jeszcze wynik meczu dzisiaj uszczęśliwił :) Ja mam przed sobą mega wyzwanie - skończyły się moje zasoby kawy, czas wyruszyć na polowanie. A przy okazji zajrzę do Bonarki, dzisiaj odbywają się tam bezpłatne badania skórne w ramach akcji Badaj znamiona
A dzisiejsze naleśniki chodziły mi po głowie od kilku dni. Jak już ostatnio pisałam, staram się ograniczać spożycie jajek, dlatego stosuję prosty zamiennik w postaci mieszanki lnu i wody. Sprawdza się idealnie - łączy i nadaje elastyczności. Do tego gryka, ale koniecznie niepalona. Hmmm... pycha!


Wegańskie naleśniki gryczane
/bezglutenowe, beznabiałowe, bezjajeczne
(6 średnich naleśników)


3/4-1 szkl. wody gazowanej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1/2 szkl. mąki gryczanej (zmielona niepalona kasza gryczana)
szczypta soli
łyżeczka cukru waniliowego
2 łyżki siemienia lnianego (zmielonego) + 6 łyżek wody

Len zalać 6 łyżkami gorącej wody, wymieszać dokładnie, odstawić do napęcznienia. Do średniej miski wlać wodę gazowaną, dodać cukier, sól i mieszankę mąk, a na koniec nasze 'sztuczne jajo' i wszystko wymieszać trzepaczką. Smażyć z obu stron na gorącej natłuszczonej patelni. Idealne z konfiturą wiśniową lub pożeczkową



piątek, 25 maja 2012

#59 Pudding lniany

Nigdy nie zachwycał mnie sposób, w jaki siemię lniane zachowuje się po zetknięciu z wodą - dla mnie widok odpychający. Ale postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę. I tak powstał ten pudding (dla tradycjonalistów - budyń). Nijaki według mnie smak lnu złamałam kokosem, ograniczyłam się do prostych dodatków żeby skutecznie zweryfikować ostateczny smak i konsystencję. I muszę przyznać, że zostałam przekonana. Już planuję kolejny 'raz', tym razem na bogato :)




Pudding lniany z nutą kokosową
(porcja na raz)


1 kubek mleka (u mnie ryżowe)
4 łyżki zmielonego siemienia lnianego (np. w młynku do kawy)
2 łyżki wiórków kokosowych (zmielonych)
1 łyżeczka miodu
cukier wanilinowy
+ cynamon do posypania


Nic prostszego: w garnuszku podgrzewamy mleko z miodem i cukrem. Jeszcze zanim zacznie się gotować zmniejszamy ogień, dodajemy mieszankę len-kokos i mieszamy energicznie aż do uzyskania puddingowej konsystencji (lekko glutowatej dzięki uczestnictwu lnu oczywiście). Podawać na ciepło z ulubionymi dodatkami (u mnie konfitura śliwkowa i cynamon). Smacznego!




środa, 9 maja 2012

#46 Musli Mix

Marzyło mi się zwyczajne najzwyklejsze musli na mleku :) Nie granola, nie z owsem. Stworzyłam więc własną wersję z tego, co akurat miałam w swojej szufladzie (ta szuflada jest naprawdę potężna i wypchana po same brzegi :D). Myślałam, że skoro mieszanka jest allergy friendly, to w smaku mnie jedynie zadowoli, a tu niespodzianka. Łyżka nie nadążała z dostarczaniem kolejnych porcji, cała się ubrudziłam. A teraz jest mi błogo.. :)


Musli Mix
(bezglutenowe)


Przepis do ambitnych nie należy ;) Oprócz składników widocznych obok nieodłączny element stanowiło oczywiście mleko - u mnie ryżowe o smaku waniliowym. 



sobota, 5 maja 2012

#42 Malinowe to i owo

Placki pierwszorzędnie spełniają rolę poprawiacza humoru. Fakt. Dzisiejsze pancakesy, sos i smoothie to wynik czystek dokonywanych na zimowych zapasach zamrażarkowych. Czas już robić miejsce na tegoroczne zbiory :) 
P.S. Miały być bardziej różowe, ale co tam! 




Pancakes malinowe polane kremowym sosem malinowym
(na około 8-10 placków)


na pancakesy:
2 jaja
1/3 szkl. puree malinowego*
1 łyżeczka cukru wanilinowego
2 łyżki cukru
0,5 szkl. mąki (u mnie mieszanka mąk bezglutenowych: ryżowej, jaglanej, ziemniaczanej)
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

na kremowy sos malinowy:
2 łyżki śmietanki kokosowej
1 łyżeczka cukru
1/3 szkl. puree malinowego

Oddzielamy żółtka od białek. Białka ubijamy na puszystą pianę ze szczyptą soli, pod koniec dodajemy partiami cukier nadal ubijając. W drugiej misce miksujemy żółtka z musem malinowym i cukrem wanilinowym. Masę żółtkową stopniowo dodajemy do białek stale miksując. Na koniec dodajemy mąkę z proszkiem do pieczenia i delikatnie mieszamy  całość łyżką lub szpatułką. Smażymy na natłuszczonej patelni z obu stron (natłuszczamy tylko przed pierwszą partią placków). 
Przygotowanie sosu: wszystkie składniki miksujemy na gładki krem :)
Pancakesy podajemy posypane cukrem pudrem i polane kremowym sosem malinowym.




Smoothie kokosowo-malinowe
(na jedną porcję)


1 szkl. malin
0,5 szkl. mleka kokosowego
1 łyżka siemienia lnianego
1 łyżeczka cukru (lub miód)


Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze i miksujemy na gładką konsystencję. Przelewamy do wysokiej szklanki. Smacznego!


* maliny przecieram przez sito ze względu na to, że mój żołądek nie lubi się z pestkami. Mimo wszystko owoce można dodawać w całości (w takim wypadku nie ma potrzeby miksowania ich z żółtkami, dodajemy je na samym końcu delikatnie mieszając).

piątek, 4 maja 2012

#41 Krucho, oj krucho!

Ciasta najbardziej lubię pałaszować zaraz po upieczeniu i.... porą okołośniadaniową :] Wierzcie mi lub nie, ale większość tego placka zjadłam właśnie na śniadanie. A pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu numerem jeden był biszkopt, gruby puszysty przełożony masą budyniową. A teraz najbardziej lubię skubać kruszeniaki z owocami, takie jak ten.

Ciasto kruche z rabarbarem i jabłkami pod morelową glazurą (bezglutenowe)
(na blachę o średnicy 20 cm)


Na spód:
1 szkl. mieszanki mąk bezglutenowych (u mnie ziemniaczana + zmielony ryż)
1/3 szkl. lekko rozdrobionego siemienia lnianego
50 g masła roślinnego
1 jajo
opak. cukru waniliowego
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia


Wszystkie składniki zagniatamy, podsypując w razie potrzeby mąką (masło powinno być zimne). Nie należy zagniatać zbyt długo. Blachę smarujemy masłem i wylepiamy ciastem formując dodatkowo niezbyt wysokie boki. 


Na wierzch:
2 jabłka
5 lasek rabarbaru
cynamon
2 łyżki cukru


Jabłka obieramy, kroimy w plasterki i układamy w okrąg, posypujemy cynamonem. Rabarbar myjemy, kroimy na centymetrowe kawałki, przekładamy do małego rondelka i dusimy chwilę z dodatkiem cukru. Wykładamy na środku ciasta. Pieczemy około 35-40 minut w temperaturze 180 stopni. 


Na glazurę:
2-3 łyżki konfitury/dżemu morelowego


W małym rondelku podgrzewamy konfiturę, aż będzie płynna. Przecieramy przez sitko jeżeli widoczne są kawałki owoców. Przy użyciu pędza kuchennego smarujemy wierzch ciasta. Gotowe, smacznego!


czwartek, 3 maja 2012

#40 Clafoutis z rabarbarem

Wszyscy otwierają jakiś sezon - grillowy, spacerowy, plażowy, ja otwieram sezon rabarbarowy, ole!
A dzisiaj Clafoutis. Typowo francuski pieczony deser, oryginalnie na bazie wiśni (w dodatku niedrylowanych!). Innymi słowy - owoce pod naleśnikowym ciastem :) W mojej kuchni jednak nic nie może być typowe, szczególnie że miało być bezglutenowo i beznabiałowo. Udało się! I chociaż długo się wyczekałam na to śniadanie, warto było. 


Clafoutis z rabarbarem


na jedną porcję, naczynie o średnicy 13cm:
1 jajo
1 łyżka masła
1,5 łyżki mąki (u mnie ziemniaczana + zmielony brązowy ryż)
0,5 łyżki zmielonego lnu
50 ml mleka (u mnie roślinne)
szczypta soli
wanilia
4-5 lasek rabarbaru + łyżeczka cukru


Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180°C. Naczynie żaroodporne wysmarowujemy tłuszczem. Rabarbar obieramy ze skórki, kroimy na  kawałki 2 cm, zasypujemy cukrem i chwilę dusimy na małym ogniu. Następnie układamy w naczyniu żaroodpornym tak, aby pokryć dno naczynia. 
W małym rondelku rozpuszczamy masło. W misce ubijamy jajo z cukrem i szczyptą soli, mieszamy z mąką, lnem, masłem i mlekiem. Ciasto wylewamy na rabarbar. Pieczemy około 30 minut, aż ciasto się zarumieni. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem (ja zapomniałam ;D). Świetne zarówno na zimno, jak i ciepło. 




niedziela, 29 kwietnia 2012

#37 Marchwiana pokusa





Historia dzisiejszego śniadania jest taka: miałam marchewkę :) I koniecznie chciałam zjeść ją właśnie dzisiaj i akurat na śniadanie. Miała być halava, miał być pudding, potem risotto, a nawet trufle (tak i to wszystko z jednej marchewki). Ostatecznie obliczywszy ile mam czasu, a przede wszystkim po dokładnych oględzinach kuchennych szafek, zdecydowałam się na tzw. raw carrot cake, czyli najprościej błyskawiczne ciasto marchewkowe bez pieczenia. Fantastyczny pomysł, szczególnie w połączeniu z kremowym orzechowym frostingiem, na który tym razem jednak nie miałam czasu i zastąpiłam go kokosowym puree ryżowym





'Raw carrot cake'
Ciast(k)o marchewkowe bez pieczenia 


Ciasto:
1 duża marchew lub 2 mniejsze
2 łyżki zmielonego siemienia lnianego (np. w młynku do kawy)
garść żurawin (lub rodzynek, daktyli)
1 łyżka wiórków kokosowych
garść migdałów (lub innych orzechów, np. laskowych)
szczypta kardamonu
0,5 łyżeczki cynamonu
1 łyżka soku z cytryny


Startą na średnich oczkach marchew umieszczamy razem z pozostałymi składnikami w misce lub pojemniku blendera. Miksujemy aż powstanie plastyczne dość gęste puree. Przekładamy je do ramekina lub innego pojemniczka (silikonowe pojemniczki na muffiny też są dobrym pomysłem).


Kokosowe puree ryżowe:
0,5 szkl. wody + mleka kokosowego
0,5 szkl. płatków ryżowych (u mnie błyskawiczne)
1 łyżeczka wiórków kokosowych
cukier wanilinowy
1 łyżeczka cukru brązowego


W garnuszku zagotowujemy wodę z mlekiem kokosowym, dosładzamy wedle uznania, dodajemy płatki ryżowe i wiórki kokosowe. Gotujemy do miękkości na małym ogniu (w przypadku płatków błyskawicznych zajmuje to około 2 minut). Tak uzyskaną masą uzupełniamy formę z ciastem marchewkowym. Chłodzimy. Ostrożnie przekładamy na talerz, dekorujemy.


// inspiracja: zomtbakes.blogspot.com

środa, 18 kwietnia 2012

#27 Fabryka Krabów, zapraszam! :)

Rogale drożdżowe z powidłami śliwkowymi (czyli śniadanie nie moje, ale podobno pyszne!), piękne te kraby!

Moje śniadanie:
Kasza gryczana + płatki gryczane z masłem kokosowym, zmielonym lnem i śliwkami


/i pomyśleć, że kiedyś kaszę gryczaną dostawaliśmy z bratem na obiad w ramach kary za złe sprawowanie :) 


Rogale, ach rogale. Jedyne rekomendacje to te siostrzane. Ale ona uwielbia takie połączenia - puszyste plus pełne powideł. Ostatnio niemal co drugi dzień piekę coś drożdżowego, głównie bułki i chleby, czasem chałkę, więc te rogale zrobiłam całkowicie na wyczucie. I wiecie co? Wyszły ekstremalnie delikatne, puszyste i... ładne (nawet pomimo braku glazury z jaja, bo zawsze mi szkoda rozbijać jajówkę dla kilku maźnięć). 
Aaa, dla amatorów maślanych smaków, polecam powidła zastąpić roztopionym masłem. Dzięki temu uzyskamy słodkie bułki śniadaniowe, do dżemów i twarożków.



Drożdżowe rogale 'Kraby'

Składniki na 10 sztuk:
550 g mąki pszennej (ok. 3,5 szkl.) + do podsypywania
1 jajo
2 łyżki cukru
70 g roztopionego masła
2 łyżki śmietany 18%
1 łyżka soku z cytryny
szczypta soli
20 g świeżych drożdży
1 szkl. letniego mleka

Rozpoczynamy od przygotowania zaczynu: W kubku mieszam drożdże, łyżeczkę cukru, łyżkę mąki i 0,5 szkl. letniego (nie gorącego!) mleka. Zostawiamy na około 10 minut. 

Ciasto: Resztę mąki* łączymy z roztopionym masłem (uwaga, nie może być za gorące), sokiem z cytryny, roztrzepanym jajem, pozostałym cukrem i mlekiem, solą, śmietaną oraz wyrośniętym zaczynem drożdżowym. Wyrabiamy ok 10 minut. Odstawiam na 1-1,5 godziny do wyrośnięcia (w misce wysmarowanej tłuszczem) w ciepłym miejscu, zazwyczaj w okolicach kaloryfera (w okresie pogrzewczym stawiam na misce z gorącą wodą). 

Po tym czasie ciasto podwoi swoją objętość. Dzielę je na 10 części, formuję z nich kulki. Każdą rozwałkowuję na kształt owalu, smaruję powidłami (lub roztopionym letnim masłem) i zawijam krótszym bokiem. Końce łączymy na kształt rogalika. Układam je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i ponownie odstawiam do wyrośnięcia na około 30-40 minut. Przed pieczeniem można posmarować roztrzepanym jajkiem i posypać makiem lub sezamem (ja smaruję mlekiem). Piec około 20-25 minut w temp. 200ºC (lub termoobieg 180ºC). 

* aby ułatwić sobie zadanie, nigdy nie wrzucam całej mąki od razu, zostawiam około pół szkl. mąki na podsypywanie. Pozwala mi to kontrolować konsystencję ciasta (unikam efektu twardej kluchy) i skraca czas wymagany na wyrabianie ciasta. 


sobota, 14 kwietnia 2012

#23 Pierzyna. Smoothie herbaciane.

 
Brzoskwinie pod kokosowo-lnianą pierzyną (zwane crumble) oraz herbaciany smoothie (brzoskwinie + zielona herbata + imbir)


Jakoś ciężko na duszy. W założeniu śniadanie ma poprawiać mi humor, ale nie tym razem. Chyba za dużo cukru mi się sypnęło. 
Ciekawy pomysł na koktajl, kto lubi zieloną herbatę, będzie wniebowzięty. Ja wykorzystałam herbatę genmaicha z prażonym ryżem (za herbatami w ogólności nie przepadam, ale ta jedna trafiła w mój dziwaczny gust). 
Wracam do pracy. Pffff, niech ktoś trzyma kciuki za powrót dobrego nastroju.

czwartek, 5 kwietnia 2012

#17 'One Minute' Muffin, o rany!

 '1 minute' Muffin marchwiowy z konfiturą jagodową i żurawiną 
(drugi z konfiturą mirabelkową)


A w zasadzie 2-minutowy :) Bo tyle "piekłam". Najdłużej w całym procesie trwało obieranie i tarcie marchewki. Ej, ale serio, to jest niesamowite, nie miałam dużo czasu na przygotowanie śniadania, a to jest pyszne. Jeśli miałabym wskazać na główne zalety: szybkie, delikatne, wbrew pozorom ma smak (i to niezły), bezglutenowe, lekkie i dietetyczne (ani grama tłuszczu!) i posiada coś, za czym ostatnio szaleję (ach, to siemię!). 
Inspirowałam się przepisem Katie, ale wprowadziłam niewielkie zmiany. 
 

środa, 28 marca 2012

#9 Placuszki gruszkowe z siemieniem lnianym

Placuszki gruszkowe z siemieniem lnianym, śliwka, garść żurawin

Te placki są fantastyczne, bardzo delikatne! Wg mnie lepsze niż typowe pancakesy. Moje  są bezglutenowe i bez dodatku mleka. Ale oczywiście nie ma przeciwwskazań, żeby przygotować je bez zaleceń diety eliminacyjnej.
Z tych proporcji wyczarowałam 7 sztuk.




poniedziałek, 26 marca 2012

#7 Ryż? Poproszę!

 ryż basmati z wanilią i kardamonem, jabłko, śliwka, rozdrobnione siemię lniane, płatki gryczane, miód

 Pracowity poniedziałek. Zabieram się za pieczenie cebularzy i chleba razowego. Sama niestety będę musiała obejść się zapachem, ale rodzina już się zastanawia, co tym razem wyskoczy z naszego wysłużonego piekarnika.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...