Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 czerwca 2012

#79 Czarna fasolka po kubańsku z ryżem

Dzisiaj bardzo aromatycznie, niekoniecznie śniadaniowo (chociaż dla mnie w tym względzie nie ma rzeczy niemożliwych). Danie odrobinę pracochłonne (ale nie trudne! jest po prostu kilkuetapowe), ale warte zachodu. Wspaniałe jako dodatek albo samodzielny posiłek. Równie smaczne na zimno jak i na gorąco. Wypróbowałam ;)
Fasola czekała w szafie już od kilku miesięcy, szykowała się do bycia ciastem. Ostatecznie nawiązała romans z ryżem i oto wynik: 



Czarna fasolka po kubańsku z ryżem
/inspiracja: kulinarki oraz Kuchnia nad Atlantykiem


na fasolkę:
200 g czarnej fasoli
1 liść laurowy
1 łyżeczka oregano
2 goździki
sól i pieprz

Fasolę moczymy na noc, rano odcedzamy, płuczemy. Umieszczamy w garnku i zalewamy wodą tak, aby sięgała około 5-6 cm ponad poziom fasoli. Doprowadzamy do wrzenia, gotujemy bez przykrycia około 10 minut, a następnie wylewamy całą wodę. Ponownie zalewamy fasolę, tym razem woda powinna sięgać powyżej około 1 cm nad fasolą. Dodajemy przyprawy. Po doprowadzeniu do wrzenia, zmniejszamy ogień, przykrywamy garnek i gotujemy do miękkości około 60 minut. 15 minut przed końcem gotowania solimy do smaku.

na ryż: 
2 cebule 
2 ząbki czosnku
150 g ryżu (u mnie pół na pół biały z naturalnym)
3 łyżki oliwy
1 liść laurowy
0,5 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
2 utłuczone w moździerzu goździki
0,5 litra wody
sól i pieprz


Na rozgrzanej oliwie zeszklić pokrojoną w kostkę cebulkę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Gdy cebula będzie przeźroczysta dodajemy przyprawy. Następnie wsypujemy suchy ryż, zalewamy wodą i mieszamy całość. Zagotowujemy, zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem około 20 minut. Przed podaniem łączymy ryż z fasolką. Smacznego!



poniedziałek, 11 czerwca 2012

#72 Knedle marchwiowo-jaglane

Z obiadu zachował się ugotowany ziemniak, a z któregoś śniadania odrobina kaszy jaglanej. I mamy pomysł na.... knedle :P Następnym razem obowiązkowo dodam więcej marchwi, będą miały wyraźniejszą barwę. Ach, zapomniałam wspomnieć, że bardzo smaczne i polecam!


Knedle marchwiowo-jaglane z wiśniami
(duża porcja lub dwie małe)


1 ugotowany ziemniak
3/4 szkl. ugotowanej kaszy jaglanej
1 średnia marchewka
0,5 szkl. mąki ziemniaczanej
mąka ryżowa do podsypywania (lub każda inna)
wiśnie w cukrze
+ glazura: masło roślinne+miód+migdały


Ziemniaka obieramy, gotujemy. Marchew obieramy i trzemy na tarce o drobnych oczkach. Do ugotowanej kaszy jaglanej dodajemy ziemniaka i marchew, całość miksujemy blenderem do gładkości. Do tak powstałej masy dodajemy mąkę, zagniatamy ciasto. Odrywamy po kawałku ciasta, formujemy okrągłe placuszki, na środku układamy po kilka wiśni i zalepić formując kule. Gotujemy w osolonym wrzątku przez około 3 min od wypłynięcia. Masło na glazurę topimy na patelni razem z miodem, dodajemy zmielone migdały, smażyć jeszcze chwilę. Polewać gotowe knedle. Smacznego!




niedziela, 3 czerwca 2012

#66 Pancakes szpinakowe

Od piątku jestem w posiadaniu pokaźnych ilości szpinaku (mama wycięła dla mnie chyba całą grządkę), dlatego od wczoraj powołuję do życia szpinakowe cuda. Zdjęcie takich placków widziałam na foodgawkerze i wiedziałam, że to kolejna pozycja obowiązkowa w moim planie śniadaniowym. Strzał w dziesiątkę! Ty bardziej, gdy okazało się, że są wspaniałe zarówno na słodko jak i w wersji wytrawnej. Zrobiłam z nich kanapki warzywne z dodatkiem wędliny, ogórka i rzodkiewek, a resztę spałaszowałam z konfiturą. I naprawdę nie mogę się zdecydować, która wersja była lepsza ;)




Pancakes szpinakowe
(około 10 sztuk)


130 g szpinaku
1 jajo*
3 łyżki mąki (u mnie bezglutenowa - ryżowa)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1/3 łyżeczki mieszanki proszku do pieczenia i sody
szczypta soli


Szpinak po umyciu miksujemy blenderem na gładką masę. Dodajemy jajko, sól oraz mieszankę mąk, proszku do pieczenia i sody. Trzepaczką (lub łyżką) dokładnie całość mieszamy (konsystencja raczej gęsta). Smażymy z obu stron na natłuszczonej i dobrze rozgrzanej patelni. Przepyszne zarówno na słodko jak i wytrawnie :)


* w wersji wegańskiej jajko można zastąpić mieszanką zmielonego lnu (2 łyżki) i wody (ok 4 łyżek)



środa, 30 maja 2012

#63 Marchewka, kokos i coś jeszcze

Nazwa tej zupy jest zdecydowanie za długa, ale cóż.. Niech ktoś powie, który z tych elementów wykluczyć, skoro każdy z nich oddzielnie i wszystkie razem odróżniają ten krem od innych marchwiowych. Tak, tak, na śniadanie jest fenomenalna, szczególnie jeśli wstajemy bardzo wcześnie, jeszcze rozespani, nierozgrzani. Imbir orzeźwia, kardamon pobudza, kokos osładza, a marchew? Marchew cieszy oczy barwą :) 




Marchwiowa zupa krem z mlekiem kokosowym, imbirem i kardamonem
/inspiracja: evilshenanigans
(2 małe porcje lub 1 duża)


3 średnie marchwie
1 średnia cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżka masła
2,5 szkl. wody (bulionu warzywnego)
1 cm korzenia imbiru
0,5 łyżeczki kardamonu
pół łyżeczki soli
pieprz
kilka kropel tabasco
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżeczka miodu
3 łyżki mleka kokosowego


W garnku rozpuszczamy masło, dodajemy obrane i pokrojone w kostkę marchew i cebulę. Gotujemy na średnim ogniu do momentu gdy warzywa zmiękną (około 10 minut). Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, starty na tarce o małych oczkach imbir, kardamon, sól, pieprz i chili (w razie potrzeby podlewamy wodą). Gotujemy około 5 minut. Następnie dodajemy wodę (bulion), doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i dusimy kolejne 20 minut. Po tym czasie miksujemy blenderem na gładki krem, dodajemy mleko miód, sok z cytryny i mleko kokosowe i jeszcze chwilkę gotujemy. Podajemy ze świeżą miętą lub natką. Smacznego!



sobota, 19 maja 2012

#54 Pokrzywa mi nie straszna

Kluchy na śniadanie? Wprawdzie jada się je raczej na obiad, ale ich wykonanie wcale nie jest pracochłonne, więc czemu by nie umilić sobie nimi weekendowego śniadania :) 
U mnie dzisiaj wyjątkowo zielono, a to za sprawą... pokrzywy :D Tak, tak, jest jadalna i to jak! Skoro pijemy herbatę pokrzywową, to przyjmowanie jej w innej postaci jest całkiem logiczne. O jej leczniczych i prozdrowotnych właściwościach można by powiedzieć naprawdę wiele (klik). U mnie zagościła na stałe ;)



Kilka pokrzywowych zasad:
- zbieramy ją w rękawiczkach, wiadomo, parzy :P
- najwygodniej obcina się pędy nożyczkami, ciach ciach
- wybieramy jak najmłodsze 'osobniki', ścinamy czubki i ewentualnie kilka poniższych listków
- 'zbiorów' dokonujemy w bezpiecznych miejscach, tj. nie przy drodze (zanieczyszczona pokrzywa raczej nam się nie przysłuży), nie tam, gdzie istnieje prawdopodobieństwo, że teren był opryskiwany itp. 
- przygotowanie wstępne: kilka razy płuczemy wodą, a następnie przelewamy wrzątkiem (dzięki temu nie będą nas parzyć w język :])




Kluski śląskie z pokrzywą
(jest to tzw. idealny przepis 'na oko'; bez względu na to, ile ziemniaków użyjemy, 1/4 ich objętości zajmie mąka)


ziemniaki (1 kg to około 3 porcje)
mąka ziemniaczana
kilka garści liści pokrzyw (po zmieleniu znacznie zmniejszą objętość) 
sól, pieprz


Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie (najlepiej jest zrobić to dzień wcześniej, ważne jest żeby nie były gorące - zmniejsza to ich kleistość, a dzięki temu ilość potrzebnej na dalszym etapie mąki). Pokrzywę płuczemy, przelewamy wrzątkiem. Następnie oba te składniki mielimy w maszynce do mięsa (do ziemniaków można użyć również praski). Ja z braku takiego sprzętu ziemniaki traktuję tłuczkiem, a pokrzywę blenderem i efekt jest taki sam (a i mycia potem mniej :P). 
Następnie część najmilsza tym, którzy nie zapamiętują dokładnych proporcji. Masę przekładamy do miski lub garnka, dokładnie wyrównujemy powierzchnię. Dzielimy ją na 4 części pomagając sobie nożem (metodą 'na krzyż'). Jedną z tych części wyciągamy z garnka. W jej miejsce wsypujemy mąkę ziemniaczaną tak, aby zajęła puste miejsce. Z powrotem dodajemy wyjęte ziemniaki, całość zagniatamy z dodatkiem soli i pieprzu.  Formujemy kulki, palcem delikatnie robimy wgłębienia i odkładamy na deskę posypaną mąką.
W dużym garnku zagotowujemy wodę, solimy ją i na wrzątek partiami wrzucamy kluski (partiami = tyle, aby zakryły dno, nie więcej). Po wrzuceniu nie zapomnijmy przemieszać, żeby kluseczki nie przywarły do dna. Gotujemy około 2 minut od momentu wypłynięcia. Smacznego!


piątek, 18 maja 2012

#53 Sevia Kesari. Indyjska słodycz.

Algorytm tego śniadania przedstawia się następująco: 
moje kolejne śniadaniowe poszukiwania zainicjowała chęć wykorzystania makaronu ryżowego i tym razem warunek był jeden: brak mleka. Moją uwagę przykuł przepis na popularny w Indiach deser Semiya Payasam, czyli pudding na bazie makaronu vermicelli (ryżowy właśnie). Niestety mleko (a w moim przypadku jakikolwiek produkt mlekopodobny), które jest jego istotniejszym składnikiem chwilowo opuściło moją lodówkę. Ale, ale, wprawne moje oko odnalazło (a wujek google podsunął) wariację na temat tego przepisu - Sevia Kesari. Poddałam go pewnym modyfikacjom. Żałuję, że nie uprażyłam makaronu, bałam się jednak że nasz rynkowy ryżowy tego nie przetrwa (następnym razem zaryzykuję!). 
Podsumowanie: zakochałam się! Naprawdę! Dobór składników bardzo przypadł mi do gustu - marchwiana słodycz, kokosowa nuta, migdałowe chrupanie... A do tego tak prosty w wykonaniu  :)



Sevia Kesari (Vermicelli Dessert)
/inspiracja: showmethecurry.com
(porcja na raz)


makaron ryżowy (nitki) w ilości kto ile zdoła, proponuję ok. 1 szklanki :)
1 średnia marchew
2 łyżki wiórków kokosowych
2 łyżki pokrojonych migdałów (u mnie płatki)
1 łyżka masła
1 łyżka miodu
1/4 łyżeczki kardamonu


* zapewne rodzynki są tutaj bardzo na miejscu. możliwe, że gdybym nie miała do nich takiej awersji, znalazłyby się w tym przepisie :]


Makaron przygotowujemy wg przepisu na etykiecie* (mój wskoczył do miski, zalał się wrzątkiem i moment niedługi nabierał wody, a gdy zmiękł, przeprowadził się na sitko). Marchewkę obieramy, trzemy na tarce o średnich oczkach. W rondelku rozpuszczamy masło, dodajemy marchewkę i prażymy ją przez kilka 4-5 minut. Dodajemy wcześniej podprażone na suchej patelni wiórki i migdały oraz miód, a także kardamon. Chwilę jeszcze dusimy, na koniec dodajemy makaron, mieszamy. Pyszne zarówno ciepłe jak i zimne (sprawdziłam! nie zdążyłam zjeść całego śniadania rano, więc zostało trochę na brunch).


* w oryginale makaron powinno się uprażyć na patelni z dodatkiem masła, a dopiero potem zalać wodą. Nie zrobiłam tego jednak, ze względu na to, że nitki od taotao są makaronem błyskawicznym.  

niedziela, 13 maja 2012

#49 Niepozorny amarantus

Na salonach witamy nowego gościa - amarantus, a także stałego bywalca - marchewkę :) Kiedyś bardzo, ale to bardzo za sobą nie przepadałyśmy, ale teraz się tolerujemy. O ile marchewka nie jest rozgotowana i nieprzyprawiona, to szybko znika z mojego talerza. Moja ulubione marchwiane wcielenie? Zapewne carrot cake (dość typowo, prawda?). Ale spójrzcie na te placki, nie można się im oprzeć :)


Ostatnio natknęłam się w Krk na delikatesy ekologiczne. Dostałam oczopląsu - to pozytyw, ale i doznałam szoku cenowego (tak jak za każdym razem w sklepach eko). Dokonałam raczej 'tańszych' zakupów :] Wśród nich płatki quinoa (o nich kiedy indziej) oraz ziarno amarantusa, które stało się moim dzisiejszym sprawicielem śniadania. 

Amarantus, inaczej szarłat to takie pseudo zboże i nie uwierzycie, ale często rośnie w naszych ogródkach jako roślina ozdobna! Hop, zobaczcie sami :) A okazuje się, że to jest jedną z najstarszych uprawianych na świecie (za świętą roślinę uznawali ją Majowie, Aztekowie i Inkowie). Wg Wiki ponad 90% jej upraw w Polsce znajduje się na Lubelszczyźnie - dobrze wiedzieć, pochodzę stamtąd, a nigdy nie widziałam pola usłanego tym purpurowym zbożem :] Co do zalet, jest ich naprawdę sporo. W zawartości żelaza i wartościowego białka bije na głowę soję, a nawet mleko. Obfituje w skwalen (który słynie z właściwości odmładzających) i witaminę E. Nie zawiera glutenu, więc jest bezpieczny dla osób cierpiących na celiakię i alergików. Samo zdrowie! 

W sklepach możemy go znaleźć pod postacią mąki, ziarna, płatków, a także poppingu (tzw. amarantus ekspandowany). Ten ostatni możemy zrobić sami domowymi sposobami - wystarczy ziarno uprażyć na patelni (tak jak np. kukurydzę). Mąkę również możemy uzyskać mieląc ziarno w młynku do kawy. Popping jest wspaniałym dodatkiem do musli, jogurtów, sałatek. Ma ciekawy, lekko orzechowy smak. I jedyny minus jaki przychodzi mi do głowy, to jego zapach :)


Amarantusowe placuszki marchewkowo-piernikowe
(8 małych placuszków)


2 średnie marchewki
1 jajo
0,5 szkl. mleka
4 łyżki mąki z amarantusa
2-3 łyżki mąki (u mnie bezglutenowa mieszanka: ryżowa + ziemniaczana)
2 łyżeczki miodu
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody
1/4 przyprawy do piernika
szczypta soli
1 łyżka poppingu amarantusowego (opcja)


Marchewkę obieramy i ścieramy na tarce o małych oczkach. Do roztrzepanego w misce jaja dodajemy marchew, mleko, miód, sól, a na końcu mąkę z proszkiem, sodą i przyprawę do piernika (możemy również dodać popping). Na wysmarowanej tłuszczem patelni smażymy placuszki z obu stron nakładając je łyżką stołową (tłuszczu używam tylko przed nałożeniem pierwszej partii placków).


* zmielone w młynku do kawy ziarno amarantusa



niedziela, 29 kwietnia 2012

#37 Marchwiana pokusa





Historia dzisiejszego śniadania jest taka: miałam marchewkę :) I koniecznie chciałam zjeść ją właśnie dzisiaj i akurat na śniadanie. Miała być halava, miał być pudding, potem risotto, a nawet trufle (tak i to wszystko z jednej marchewki). Ostatecznie obliczywszy ile mam czasu, a przede wszystkim po dokładnych oględzinach kuchennych szafek, zdecydowałam się na tzw. raw carrot cake, czyli najprościej błyskawiczne ciasto marchewkowe bez pieczenia. Fantastyczny pomysł, szczególnie w połączeniu z kremowym orzechowym frostingiem, na który tym razem jednak nie miałam czasu i zastąpiłam go kokosowym puree ryżowym





'Raw carrot cake'
Ciast(k)o marchewkowe bez pieczenia 


Ciasto:
1 duża marchew lub 2 mniejsze
2 łyżki zmielonego siemienia lnianego (np. w młynku do kawy)
garść żurawin (lub rodzynek, daktyli)
1 łyżka wiórków kokosowych
garść migdałów (lub innych orzechów, np. laskowych)
szczypta kardamonu
0,5 łyżeczki cynamonu
1 łyżka soku z cytryny


Startą na średnich oczkach marchew umieszczamy razem z pozostałymi składnikami w misce lub pojemniku blendera. Miksujemy aż powstanie plastyczne dość gęste puree. Przekładamy je do ramekina lub innego pojemniczka (silikonowe pojemniczki na muffiny też są dobrym pomysłem).


Kokosowe puree ryżowe:
0,5 szkl. wody + mleka kokosowego
0,5 szkl. płatków ryżowych (u mnie błyskawiczne)
1 łyżeczka wiórków kokosowych
cukier wanilinowy
1 łyżeczka cukru brązowego


W garnuszku zagotowujemy wodę z mlekiem kokosowym, dosładzamy wedle uznania, dodajemy płatki ryżowe i wiórki kokosowe. Gotujemy do miękkości na małym ogniu (w przypadku płatków błyskawicznych zajmuje to około 2 minut). Tak uzyskaną masą uzupełniamy formę z ciastem marchewkowym. Chłodzimy. Ostrożnie przekładamy na talerz, dekorujemy.


// inspiracja: zomtbakes.blogspot.com

wtorek, 24 kwietnia 2012

#33 Pilaw. na śniadanie, na obiad? oj tam!

Tesco ma zabawne spoty reklamowe, a teraz ma również Makłowicza. Robiąc ostatnio zakupy w tym przybytku konsumpcjonizmu, wpadłam na Jego papierową postać promującą tescowe produkty. Oczywiście drogą wiodącą wprost do żołądka. Jeden z przepisów postanowiłam uskutecznić (z małymi zmianami). Na śniadanie pycha! :)



Cynamonowy pilaw z suszonymi morelami, migdałami i szpinakiem


Składniki na 2 porcje:
1 saszetka ryżu basmati (100 g)
1 łyżka oliwy
1 łyżka masła
1 cebula
cynamon
70 g suszonych moreli
0,5 litra bulionu warzywnego*
garść migdałów
2 garści świeżego szpinaku baby
1 łyżeczka startej skórki z pomarańczy
sól, pieprz


W rondlu rozgrzewamy masło z oliwą, dodajemy drobno posiekaną cebulę i  cynamon. Należy ją zeszkli, ale nie dopuścić do zarumienienia. Wsypujemy ryż i mieszając, smażymy do momentu, gdy stanie się szklisty. Wlewamy bulion, dodajemy pokrojone na trzy części morele oraz skórkę pomarańczową. Całość zagotowujemy, zmniejszamy ogień i gotujemy aż płyn zostanie wchłonięty, a ryż stanie się miękki. Do przygotowanego ryżu dodajemy umyte i odsączone liście szpinaku oraz uprażone na patelni pokrojone migdały. Doprawiamy do smaku, mieszamy. 


* kostkowego bulionu warzywnego nienawidzę nienawiścią dożywotnią, a że nie miałam akurat domowego, a i czasu brakowało na jego produkcję, to użyłam wody z prostym zestawem przypraw, tj. sól, pieprz, odrobina cukru, pietruszka


//źródło: Smak łowi Makłowicz

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

#32 Sałatka ze szpinakiem pod żurawinowym dressingiem

Nie mogłam się zdecydować: na słodko, czy wytrawnie. Poniżej wynik tego dylematu :) To połączenie wszystkiego, co bardzo lubię: szpinak, żurawina, migdały, młoda cebulka. I jajo, jajo na miękko, gdy żółtko wypływa na zewnątrz. Nieskomplikowany dobór składników, a te kolory! 



Sałatka ze szpinakiem, jajkiem, prażonymi migdałami i dressingiem żurawinowym

Na jedną porcję:
szpinak baby
2 jajka
cebula dymka
garść płatków migdałowych

Dressing:
1 łyżka dżemu żurawinowego
1 łyżeczka miodu płynnego
1 łyżka oliwy
sól, pieprz

Szpinak umyć i rozłożyć na dużym talerzu. Dymkę pokroić na krążki. Jaja umieścić w rondelku z wodą, wstawić na ogień i gotować do miękkości (ok 1 minuty od momentu wrzenia). Obrać jaja ze skorupki, delikatnie przekroić na pół i razem z dymką ułożyć na szpinaku. Na małej patelni uprażyć płatki migdałów. Przygotować dressing - wymieszać składniki, przyprawić. Dressingiem dekorujemy sałatkę. Smacznego!



czwartek, 5 kwietnia 2012

#17 'One Minute' Muffin, o rany!

 '1 minute' Muffin marchwiowy z konfiturą jagodową i żurawiną 
(drugi z konfiturą mirabelkową)


A w zasadzie 2-minutowy :) Bo tyle "piekłam". Najdłużej w całym procesie trwało obieranie i tarcie marchewki. Ej, ale serio, to jest niesamowite, nie miałam dużo czasu na przygotowanie śniadania, a to jest pyszne. Jeśli miałabym wskazać na główne zalety: szybkie, delikatne, wbrew pozorom ma smak (i to niezły), bezglutenowe, lekkie i dietetyczne (ani grama tłuszczu!) i posiada coś, za czym ostatnio szaleję (ach, to siemię!). 
Inspirowałam się przepisem Katie, ale wprowadziłam niewielkie zmiany. 
 

czwartek, 29 marca 2012

#10 Kasza na arabską nutę. Tabbouleh.

 Tabbouleh z białej kaszy gryczanej

Jeśli jeszcze nigdy nie próbowaliście białej kaszy gryczanej, nie czekajcie! Jest wspaniała. Tabbouleh to arabska warzywna sałatka na bazie kaszy kuskus, ewentualnie bulgur. Niestety bezglutenowcy muszą sięgnąć po inne rozwiązanie, a kasza gryczana to wspaniały wybór. Ja osobiście nie przepadam za prażoną, ale biała całkowicie mnie zadowala. Następnym razem, gdy wrócę do tej sałatki, dodam miętę i kolendrę (za tą ostatnią wprost szaleję).


wtorek, 27 marca 2012

#8 Stir-fry wegetariańskie


 Stir-fry warzywne: makaron ryżowy z tapioką tao tao, kiełki fasoli mung, cukinia, kapusta pekińska, kilka pieczarek, sos rybny

To takie mini-obiadowe śniadanie. Oszczędnie w składnikach, ale wyraziście w smaku, to lubię! Gdybym mogła, dodałabym jeszcze sezam. Następne w kolejce dietetyczne spring rolls :)

sobota, 24 marca 2012

#5 Pasta z czerwonej fasoli


 pasta z czerwonej fasoli na chrupkim pieczywie z ogórkiem, rzeżuchą i kiełkami słonecznika


Ostatnio szukam inspiracji na ciekawe warzywne pasty. Pomysł na tę zaczerpnęłam z jadłonomii. Fasola jest niesamowicie wielofunkcyjna - piekłam na niej ciasto, najprawdziwsze ciasto i to bez grama mąki! Dla bezglutenowców to prawdziwa uczta :)


Pasta z czerwonej fasoli


1 puszka czerwonej fasoli
3 łyżki oliwy/oleju
2 ząbki czosnku
przyprawy: papryka słodka, pieprz kajeński, sól, pieprz


Fasolę odsączamy (ja dodatkowo płuczę, bo nie przepadam za tym mącznym kleikiem oblepiającym fasolę), czosnek przeciskamy przez praskę, a następnie wszystkie składniki umieszczamy w blenderze. Smacznego!

czwartek, 22 marca 2012

#3 Pasta rybna jakich dużo :)


pasta (tuńczyk, jajko, szczypiorek, ogórek kiszony), pieczywo chrupkie, rzeżucha oraz smoothie (jabłko pomarańcza, imbir)


Zasada co do kolejności śniadań 'słodkie, nie-słodkie, słodkie, nie-słodkie' chyba nie musi zostać zachowana. Od teraz nowa zasada: 'pyszne, pyszne, chcę to, zrobię'!

środa, 21 marca 2012

#2 Rybne sałatkobranie


sałatka: baby szpinak, rukola, czerwona sałata, ogórek, kawałki wędzonej ryby, kiełki soczewicy (z domowej mini-hodowli), sos vinaigrette


A tak bardzo chciałam zmian w życiu, mam za swoje! Bo w normalnych okolicznościach jadłabym dzisiaj mleczną owsiankę z granulowanymi otrębami i czekoladą). Ale i tak wyszło nieźle, sałatkę zaliczam do udanych.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...